wizyt: 1457098

Zielono mi » Świat ludzi i zwierząt

Chcielibyśmy wspólnie z Danusią Grabczan zachęcić ludzi do poznawania natury istot (czyli zwierząt), które dzielą z nimi przestrzeń życiową. Praw, którymi rządzi się ich psychika i ścieżek, którymi każe im podążać instynkt. Porozmawiać o rzeczach, które stoją na przeszkodzie funkcjonowania zwierząt w ludzkim społeczeństwie. Pokazać, co możemy zrobić aby wspólnie funkcjonować. Jeżeli wzbudzi to zainteresowanie przewidujemy cykl zajęć warsztatowych, gdzie będą poruszane poszczególne problemy takie jak kłopoty z komunikacją i wynikające z tego nieposłuszeństwo, strach czy agresja zwierząt.

ZAGUBIENI W CYWILIZACJI – PROBLEMY ZWIERZĄT TOWARZYSZĄCYCH CZŁOWIEKOWI

Zwierzęta żyjące razem z człowiekiem podobnie jak on sam, ulegając cywilizacji oddalały się od swojej własnej natury. Podobnie jak człowiek cierpią na stresy, depresje, neurozy psychozy i inne patologie. Zajęci swoimi własnymi sprawami często nie dajemy im prawa do życia psychicznego. Własnych odczuć, przeżywania świata na swój sposób, do posiadania uczuć wyższych. Oddalenie od natury niesie za sobą pogubienie. Coraz trudniej odróżnić cechy przyrodzone od nabytych. Najbardziej ze wszystkich gatunków zbliżony do sytuacji człowieka jest chyba pies. Podobnie jak my nie posiada już właściwie dziko żyjących krewnych. Bywają wtórnie zdziczałe watahy, ale zatraciły one postać wilczych. Nie współżyją tak harmonijnie i bazują raczej na bliskości ludzkich osiedli niż na samodzielnym życiu w kniei. Inna rzecz, że trudno dziś o prawdziwą knieje. 


 Mamy w domach zwierzęta żeby nas bawiły, dotrzymywały towarzystwa, pracowały dla nas i dostarczały rozmaitych korzyści. Myślę, że również, dlatego abyśmy mogli poznać język i sposób bycia odmienny od ludzkiego. Dlatego warto jest zagłębić się w ich naturę. Poznać ich potrzeby i wymagania aby nie zapędzić się w ślepą uliczkę uczłowieczania naszych pupili. a przede wszystkim aby żyć z nimi w sposób optymalny dla obu stron.


 Będąc opiekunem zwierzęcia jesteśmy za niego odpowiedzialni. To od nas zależy, w jaki sposób funkcjonuje ono w społeczeństwie. To my powinnyśmy wprowadzić naszego podopiecznego w tajniki obowiązujących reguł. I pozwolić mu poznać zasady obowiązujące wśród innych zwierząt jego gatunku. Dlatego tak zwana socjalizacja powinna mieć miejsce zarówno z osobnikami naszego gatunku jak i z przedstawicielami własnego. Dotyczy to szczególnie zwierząt z natury swej stadnych, do których zaliczamy oczywiście psa. 


 To my mamy wyznaczyć granice, tak samo jak musimy je wyznaczyć naszym dzieciom, aby czuły się bezpiecznie. Nie ma to nic wspólnego z ograniczeniem wolności a raczej wiele z zadaniem sobie trudu poznania potrzeb i możliwości podopiecznego. Opiekun musi znać i szanować potrzeby swoich podopiecznych a także w sposób czytelny ustalać reguły. To my ludzie narzucamy swoje zasady, np. nie jedzenie niczego ze śmietnika albo spanie na swoim posłaniu zamiast na kanapie. Reguły muszą być dla zwierzęcia jasne i w sposób konsekwentny przestrzegane. I oczywiście nie mogą wykraczać po za możliwości pupila. Smycz powinna służyć bezpieczeństwu i z taka intencją proponuję ją zakładać. Nauka posłuszeństwa to część programu mająca na celu dobre funkcjonowanie naszego pupila, a nie spełnienie naszych aspiracji. Wymuszone posłuszeństwo nie będzie tworzyć trwałych więzi.
Danusia Grabczan

 DELFINOTERAPIA

 Zwierzęta były wykorzystywane na potrzeby ludzkości, od kiedy zorientowano się, że istnieje taka możliwość. Mięso, mleko, skóry, pomoc przy polowaniu i na pastwisku. Wreszcie sport, rozrywka i potrzeby nauki. Specyfika usługi, jaką jest terapia kontaktowa wymaga od niektórych zwierzą porzucenia swoich instynktownych zachowań i potrzeb wynikających z budowy ciała i sposobu życia na wolności. Czy mamy jednak prawo wymagać współpracy od zwierząt, którym nie jesteśmy w stanie zapewnić warunków, jakie mają w naturze? Nawet, jeżeli w naturze ich średnia życia jest krótsza to czy warunki, jakie im proponujemy i rzeczy, których od nich wymagamy nie są za wysoka ceną?
Ludzie są zwierzętami społecznymi, ale coraz bardziej pozbawionymi kontaktu z osobnikami w obrębie własnego stada. Życie w izolacji zdominowało otaczający nas świat uformowany przez współczesną cywilizację. Niezaspokojona potrzeba kontaktu, z której być może nie zdajemy sobie sprawy na codzień, rodzi coraz więcej patologii. Należą one zarówno do sfery społecznej, psychicznej jak i fizycznej.
 Paradoksalnie dużo łatwiej jest nam (ludziom w ogóle) wejść w relacje ze zwierzęciem niż przedstawicielem własnego gatunku. Stąd pomysł na różnego typu terapie z udziałem zwierząt, ich duża popularność i skuteczność. Ułatwiają kontakt z pacjentem, zwiększają motywacje do działania. Już samo spontaniczne zachowanie zwierząt budzi w nas tłumione przez pokolenia instynkty i uczucia. A za sprawą odpowiedniej tresury można stworzyć cała gamę programów terapeutycznych.
Chciałam jednak poddać w wątpliwość zasadność wykorzystywania do celów terapeutycznych delfinów butlonosych, które ze względu na swoją inteligencję i skłonność do zabawy od wieków cieszyły się wielka popularnością. 
 Na całym świecie formy kontaktu ze zwierzętami dzieli się na trzy typy: 1. Zajęcia z udziałem zwierząt ( AAA – Animal Assisted Activities)2. Terapia z udziałem zwierząt ( AAT – Animal Assisted Therapy)3. Edukacja z udziałem zwierząt ( AAE – Animal Assested Education)
AAA to zajęcia z udziałem zwierząt prowadzone w różnych środowiskach przez
wyszkolonych profesjonalistów lub wolontariuszy. W praktyce jest to spotkanie i zabawa ludzi ze zwierzętami dostarczające edukacyjnych, rekreacyjnych i/lub terapeutycznych korzyści.. Te same zajęcia mogą być powtarzane z wieloma różnymi ludźmi, inaczej niż program terapeutyczny, który jest przypisany do konkretnej osoby lub choroby. Zwierzęta musza spełniać odpowiednie kryteria, ele terapeutyczne nie są planowane z wizyty na wizytę. Wolontariusze i terapeuci nie są zobowiązani do prowadzenia dokładnych notatek. Przebieg wizyty jest spontaniczny i trwa ona tyle ile jest to konieczne w danym momencie. Za przykład mogą służyć wizyty grup wolontariuszy z psami i kotami w domach seniora, domach dziecka, pokazy umiejętności zwierząt czy indywidualne wizyty w ośrodkach rehabilitacyjnych, domach dziecka lub hospicjach.
 AAT to działania terapeutyczne mające określony cel, w którym zwierze, spełniające określone kryteria, jest integralna częścią procesu leczenia. Terapia jest prowadzona przez zespół specjalistów – rehabilitanta, lekarza, psychologa, pedagoga. Działania są planowane w celu spowodowania poprawy w fizycznym, emocjonalnym, społecznym czy tez poznawczym funkcjonowaniu człowieka. Zajęcia mogą być prowadzone w różnym otoczeniu, grupowo lub indywidualnie. Cały proces jest dokumentowany. Dla każdego uczestnika terapii są określone cele i zadania a ewentualny postęp jest mierzalny i odnotowywany.
 AAE czyli edukacja z udziałem zwierząt to wszelkie programy edukacji humanitarnej, lekcje, których tematem są zwierzęta a także a także zajęcia prewencyjne np. nauka bezpieczeństwa wobec agresywnych psów.
 Uzdrawiająca moc zwierząt była od wieków przedmiotem zainteresowania człowieka. Kiedyś traktowano te spawy bardziej dosłownie np. uważano, że polizanie przez psa  przyspiesza gojenie się ran. W starożytnej Grecji hodowano i szkolono psy do tego by lizały ludzi i często znajdowały się w ich pobliżu. Wierzono, ze zwierzęta te są wysłannikami Asklepiosa a ich języki mają zdolność leczenia chorób. Pozostały tabliczki z inskrypcjami dokumentującymi uzdrowienia po kontakcie z psami. Pogląd na leczniczą moc psiej śliny przetrwał aż do średniowiecza, kiedy to zaprzestano tych praktyk w obawie przed oskarżeniem o czary.
 W późniejszych czasach również trzymano psy w celach zdrowotnych. Uważano ze bliskość psa i przyciskanie go do ciała sprawi, że wszystkie choroby na jakie dana osoba cierpi przejdą na psa. Ten pogląd dotyczył także kotów.
Uwaga współczesnych naukowców skupiona jest raczej na psychologicznym aspekcie kontaktów ze zwierzętami a terapia z udziałem zwierząt już dawno została uznana za alternatywną metodę wspierania terapii psychologicznej w krajach zachodnich. W USA prowadzi się ją oficjalnie od roku 1977, kiedy to Michale McCuloch założył Delta Socjety z siedziba w Portland. Obecnie Delta jest wielką organizacją międzynarodowa, badającą więzi pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem i sprawuje nadzór nad wszelkimi ośrodkami zajmującymi się terapią z udziałem zwierząt w USA. Jej głównym celem jest naukowe potwierdzenie przydatności terapii z udziałem zwierząt oraz propagowanie jej. Nie była jednak pionierem animoterapii na świecie. Boris Levison, amerykański psychiatra dziecięcy, był pierwszym, który w 1964 roku, zastosował zwrot „terapia z udziałem zwierząt” (pet thetapy) W artykule pod tytułem „ pies jako współterapeuta” Levinson opublikował obserwacje, jakich dokonał, gdy zaczął używać swojego psa w sesjach terapeutycznych z kilkorgiem dotkniętych autyzmem dzieci. Psychiatra zauważył, że dzieci akceptują obecność psa a nawet nawiązują z nim przyjaźń. Nasunęło mu to myśl ze właśnie pies może być kluczem do nawiązania kontaktu z dziećmi. I faktycznie udało mu się. Stopniowo wkradając się w zabawy psów i dzieci udało mu się nawiązać pewna nić porozumienia, osłabić wrogość i rezerwę swoich pacjentów i dzięki temu rozpocząć terapię.
      Levison na podstawie swych obserwacji wysnuł kilka hipotez:
* Opieka nad zwierzęciem w dzieciństwie może wyrobić zwiększona wrażliwość na uczucia i postawy innych ludzi, nauczyć tolerancji, samoakceptacji i panowania nad sobą
* Życie w towarzystwie zwierząt domowych pozwala wcześniej unaocznić dziecku fakty życia i śmierci
* Zwierzęta mogą sprzyjać rozwojowi emocjonalnemu, będąc w okresach wyobcowania i odrzucenia stałym źródłem przyjaźni, poczucia bezpieczeństwa i otuchy.
 Od czasu Levinsona pojawiło się wiele publikacji, w których wysuwano nowe teorie i odkrycia:
* Towarzystwo zwierząt, a zwłaszcza psów, pomaga dzieciom lepiej znieść poważna chorobę lub śmierć rodziców [Raveis 1993]
* Właściciele zwierząt mniej obawiają się że zostaną ofiarami napadu, gdy spacerują z psem lub dzielą z nim mieszkanie [Serpel 1990]
* Właściciele zwierząt maja mniej problemów zdrowotnych [Friedman 1990, Serpel 1990]
* Właściciele zwierząt maja lepsze psychiczne samopoczucie [Serpel 1990]
* Właściciele zwierząt mają większą szanse na uniknięcie choroby wieńcowej [Melson 1990]
* W domach opieki, gdzie zwierzęta i rośliny są integralną częścią środowiska, koszty leczenia i opieki spadają z 3,8$ do 1,18$ na dzień na osobę [Montague 1995]
* Właściciele zwierząt mają lepszą sprawność fizyczną dzięki np. spacerom z psami [Serpel 1990]
* Psy przeciwdziałają skutkom codziennego stresu {Allen 1991]
* Zwierzęta zmniejszają poczucie samotności i izolacji [Kidd 1994]
* Posiadanie zwierzaka przez dziecko zwiększa jego poczucie wartości [Bergensen 1989]
* Dzieci z zaburzeniami rozwojowymi mogą nadrobić zaległości w stosunku do rówieśników dzięki posiadaniu zwierzaka [Poresky 1988]
* 70% rodzin przyznaje się do tego, że po nabyciu zwierzaka ich domy stały się bardziej szczęśliwe [Cain 1985]
* Psy obecne podczas egzaminów zmniejszają stres [Nadgengast 1997, Baun 1998]
* Dzieci posiadające zwierzaka są bardziej chetne do aktywności w klubach sportowych i kołach zainteresowań [Melson 1990]
      Niektórzy z przytoczonych autorów, zdają się traktować zwierzęta bardzo przedmiotowo. ( np. sformułowanie „posiadanie zwierzaka” brzmi dla mnie absurdalnie) Ale myślę że wnioski nie są błędne należy jedynie pamiętać że zwierze nie jest rzeczą. Sprowadzenie pod swój dach zwierzęcia i oczekiwanie, że będzie ono świadczyć jakieś usługi terapeutyczne to nieporozumienie. Czerpanie radości z kontaktu jest możliwe tylko wtedy, gdy zwierze czuje się komfortowo i ma ochotę na kontakt. Jego potrzeby są równie ważne jak potrzeby innych domowników a granice jasno wytyczone i respektowane.
 W Polsce prekursorem dogoterapii jest Maria Czerwieńska, założycielka Fundacji Przyjaźni Ludzi i Zwierząt CZ-NE-KA. Zaproponowała ona, i upowszechniła termin ”dogoterapia”. Określenie „terapia kontaktowa” zaproponowali jako pierwsi Sławomir i Elwira Ziobro – twórcy Stowarzyszenia Terapii Kontaktowej w Koszalinie.
 Od starożytności były obserwowane spontaniczne kontakty delfinów z ludźmi. Starożytni rybacy, w odróżnieniu od współczesnych, darzyli te zwierzęta dużym szacunkiem. Uważali, ze delfiny napędzają ryby do sieci i w zamian częstowali je chlebem maczanym i w oliwie i winie. W mitologii greckiej delfin ratuje syna Odyseusz Telemaha. Kiedy chłopiec podczas zabawy wypadł za burtę statku usłużne zwierze zaholowało go bezpiecznie do brzegu. Herodot opisuje historie śpiewaka Ariona żyjącego w IV wieku p.n.e. Artysta wracał z Sycylii, z turnieju, na którym zdobył pierwszą nagrodę. Obsypany drogocennymi darami stanowił łakomy kąsek dla załogi statku, którym płynął. Postanowili go zabić, ale wcześniej pozwolili zaśpiewać. Skończywszy pieśń śpiewak wyskoczył za burtę, ale nie utonął tylko w eskorcie delfina dopłynął do Persji gdzie poskarżył się królowi i okrutni marynarze zostali ukarani. [Wernerowa 1972] Pliniusz Starszy wspomina o chłopcu, który miał zwyczaj dzielić się chlebem z delfinem przypływającym na jego wezwanie. Chłopiec chodził do szkoły położonej na przeciwległym brzegu zatoki i co rano musiał iść brzegiem spory kawałek. Codziennie poświęcał trochę czasu na zabawę z delfinem i pewnego razu podczas zabawy dosiadł jego grzbietu. Delfin pozwolił na to i od tej pory woził go na swym grzbiecie do szkoły i z powrotem. Był bardzo punktualny i zawsze czekał na chłopca o tej samej porze. Historia zakończyła się dość tragicznie, ponieważ chłopiec zachorował i zmarł. Delfin czekał na niego co rano w zatoce, po pewnym czasie wypłynął na brzeg i tam zginął Pauzaniusz ( II w.n.e).z kolei opisuje chłopca, który opiekował się delfinem prawdopodobnie zranionym przez nieostrożnych rybaków. Po wyzdrowieniu delfin przypływał do chłopca i woził go na swoim grzbiecie dokąd tamten zapragnął ale już nie tak regularnie jak w pierwszym przypadku. Podobne przypadki opisywane były też za czasów Aleksandra Wielkiego. Pliniusz Młodszy natomiast opisuje przypadek na przykładzie, którego możemy zobaczyć, że nie wszystkie delfiny zdradzają chęć do zabawy z ludźmi i nie ze wszystkimi ludźmi chcą się bawić. W rzymskim mieście Hippo, na afrykańskim wybrzeżu morza śródziemnego chłopcy urządzali zawody pływackie. Nagle pojawił się delfin, porwał jednego z nich i uprowadził w morze. Chłopiec był przerażony, ale delfin po pewnym czasie odstawił go bezpiecznie na płyciznę. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła i od tego dnia delfin często pojawiał się na plaży, bawił się ze wszystkimi, ale tylko temu jednemu chłopcu fundował przejażdżki. Zdarzało się też, że przypływały inne delfiny, ale one trzymały się z daleka i nie dały się wciągnąć do zabawy.
 W bardziej współczesnych czasach Imperium Brytyjskiego, urzędnik Artur Grimble opisuje w swej książce „A Patern of Island” niemalże nadprzyrodzony związek mieszkańców Polinezji z delfinami i coroczny rytuał powitalny stada delfinów.
 W roku 1888 delfin (tyle, ze tym razem nie butlonosy Tursiops truncatus ale delfin Rissa - Grampus griseus) zaczął towarzyszyć statkowi rozwożącemu pocztę w cieśninie Cooka. Robił to przez kolejnych kilkanaście lat, nadano mu imię Pelorus Jack i w1904 roku wzięto pod ochronę.
 W latach 50 tych, młody delfin butlonosy, u wybrzeży Nowej Zelandii, upodobał sobie małe łodzie motorowe i towarzyszył im w połowach. Najpierw robił to z rezerwą, ale potem pozwalał się głaskać i poklepywać a po jakimś czasie pojawił się na plaży gdzie kąpali się ludzie i w identyczny sposób jak to opisywali starożytni, „uprowadził” jedno z dzieci. Tym razem dziewczynkę. Poniósł ją na grzbiecie daleko w morze i po jakimś czasie wrócił. Delfin otrzymał imię Opo od pobliskiego miasteczka Opononi. Od zabawy bardziej cenił jednak towarzystwo łodzi rybaków, a szczególnie jednej. Nie przyjmował, a właściwie nie przyjmowała, bo była to samica, żadnych poczęstunków od ludzi nawet jeśli były to świeże ryby. 8 marca 1956 roku wzięto Opo pod ustawowa ochronę. Niestety za późno. Następnego dnia znaleziono jej ciało na brzegu.
 Wiele razy delfiny ratowały tonących i pomagały rozbitkom aż w końcu postanowiono zacząć wykorzystywać tę ich skłonność do poprawy jakości ludzkiego życia. Prekursorem delfinoterapii był w 1978 roku Dawid Nathanson., neuropsychiatra z Uniwersytetu Miami. 2,5 letni Amerykanin Jeremy Jones dotknięty zespołem Downa uczy się mówić w basenie przy pomocy delfina Marina, gwiazdy filmu Wielki Błękit.  Jeremy nazywa przedmioty i zwierzęta narysowane na specjalnej tablicy, wrzucając je za każdym razem do basenu. Delfin chwyta je i przynosi, a chłopiec nagradza delfina okrzykami i klaskaniem. Profesor Nathanson zastosował tę samą metodę w sali bez delfina. Dziecko było jednak mniej skoncentrowane na ćwiczeniu i uczyło się wolniej. W sali chłopiec dał tylko pięć właściwych odpowiedzi, w basenie dziewięć. Z metody profesora Nathansona korzystają dzieci w różnym wieku i z różnymi zaburzeniami (zespół Downa, autyzm, dysleksja, nadpobudliwość, wodogłowie). Profesor Nathanson zaznacza jednak, że metoda reedukacji w towarzystwie delfina nie jest doskonałym środkiem dla wszystkich dzieci. Niektóre boją się wody inne zwierząt. Bardzo różnie reagują dzieci autystyczne. Niektóre głęboko dotknięte autyzmem były przerażone na widok wody i nawet nie dostrzegały w niej delfinów. O innych prof. Nathanson mówi jednak "bańka, która otaczała te dzieci pękła".
 Współczesna delfinoterapia to oprócz samych zwierząt cały zespół wykwalifikowanych specjalistów. Terapeutów, lekarzy, psychologów, treserów i opiekunów zwierząt. Ogromne zaplecze techniczne, administracyjne, naukowe i biznesowe.
 Zajęcia polegają na pływaniu z delfinami ( albo w basenie albo w warunkach naturalnych), zabawie ze zwierzętami do tego szkolonymi lub spontanicznie wykazującymi taką chęć. Ćwiczeniami kieruje terapeuta, który dokładnie zna pacjenta lub pływanie ma charakter relaksacyjny, ale odbywa się także pod kierownictwem osoby doświadczonej. Istnieją odpowiednie programy, które dokładnie opisują jak powinny wyglądać zajęcia.
 Najważniejsze walory delfinoterapi to środowisko wodne, w którym ćwiczenia fizyczne są znacznie efektowniejsze. Kontakt ze zwierzęciem, który działa motywującą oraz ultradźwięki emitowane przez sonar delfina, które dodatkowo stymulują pacjenta. W programie delfinoteraapii Ośrodka w Eupatorii jest napisane: „.Delfin jest jak igła, która przełamuje patologiczne postawy i bariery dziecka, pozwalając podłączyć inne rodzaje terapii, spełniających rolę nici pociągniętych za igłą”
      Woda stanowi duże ułatwienie podczas rehabilitacji. Jej siła wyporu sprawia, że ciało człowieka staje się lżejsze i łatwiej jest wykonywać ćwiczenia, dodatkowo działa ciśnienie hydrostatyczne, które wywiera duży wpływ na ruchy klatki piersiowej.
      Obecność atrakcyjnego zwierzęcia to wzrost motywacji do pracy dla często umęczonych już wieloletnią terapią pacjentów. Możliwość nawiązania kontaktu ze zwierzęciem, wspólna zabawa.
      Metoda, zatwierdzona w 2003r. programem Międzynarodowego Instytutu Delfinoterapii, realizowana w ośrodkach w Eupatorii i Kusadasi, to tzw model sonoforetyczny. Podstawą terapii jest wykorzystanie biosonaru delfina, którego aktywność jest mierzona za pomocą urządzenia zwanego hydrofonem. Program podaje:” Sonoforezą nazywane jest zwiększenie strumienia fermentów, specyficznych hormonów, przenikających przez membrany komórek w wyniku kawitacji pod wpływem ultradźwięku.”; „Dzięki wysokiej koncentracji energii, kawitacja ulepsza depolimeryzację makromolekuł, co z kolei poprawia międzykomórkową wymianę substancji oraz cyrkulację płynów. Występują termiczne oraz chemiczne efekty sonoforezy, ultradźwięk rozpędza płyny w obszarach zastoju, sprzyjając bardziej efektywnemu i szybkiemu drenażowi tkanek ciała. Oprócz tego echolokacja delfina posiada efekt przeciwbólowy.”; „Intensywne fale ultradźwiękowe, które są wynikiem echolokacji delfina tworzą szczególne strefy na powierzchni wody, w których formują się mikrobombelki o średnicy około 100 mikronów. Te bąbelki istnieją około 1 mikrosekundy, rozgrzewając się z powodu olbrzymiego wewnętrznego ciśnienia do temperatury około 5,5 tysięcy stopni Celsjusza, co prawie równa się temperaturze słonecznej powierzchni.”; „Obserwacje zachowania delfinów podczas kontaktu terapeutycznego z ludźmi wskazują, że kiedy człowiek znajduje się w wodzie w pozycji na plecach, delfin się umiejscawia obok, kierując wiązkę echolokacyjną w kierunku czaszki. Przy bliskiej odległości delfin koncentruje wiązkę echolokacyjną na kręgosłup pacjenta. Przy odległości mniej niż 0,5 m delfin wykorzystuje impulsy o częstotliwości 500 Hz powtarzające się każde 2,5 sekund. Echolokacja delfina do momentu kontaktu ze skórą pacjenta przenika warstwę wody, która stanowi środowisko o wysokiej skuteczności przenoszenia dźwięku (o 60 razy skuteczniej, niż powietrze).”; „Fizjologiczny efekt kontaktu ludzi z delfinami cechuje się znacznymi zmianami w bioelektrycznej aktywności mózgu. Mechanizm oddziaływania wnikliwie jest analizowany przez naukowców z wielu krajów. Niektóre źródła wskazują na cerebralno - hormonalny mechanizm oddziaływania, zgromadzone są dowody podtrzymujące endorficzną podstawę takiego efektu.”
 A jak zbudowany jest delfin? Zewnętrzną warstwę okrywającą każdego zwierzęcia stanowi skóra. U delfinów jest ona zbudowana inaczej niż u ssaków lądowych. Naskórek jest bardzo gruby, dodatkowo wzbogacony wpukleniami ze skóry właściwej, zwiększającymi jego elastyczność a jednocześnie wrażliwość. Wpuklenia te są również siedliskiem zakończeń nerwowych i naczyń krwionośnych. Włókna elastycznie w skórze właściwej przebiegają ukośnie do powierzchni. Brak w niej włosów oraz gruczołów potowych i łojowych, występują za to ciała czuciowe. Skóra jest niezwilżana, co zmniejsza opór wody, która ślizga się po jej powierzchni. Umożliwia to szybsze pływanie, ale zarazem powoduje większą wrażliwość na wysychanie w przypadku braku wody (oraz skłonność do przegrzania w przypadku braku możliwości ucieczki na większą głębokość) Zła jakość wody może powodować podrażnienia delikatnej powłoki skórnej.
Mięśnie zawierają większe ilości hemoglobiny niż u zwierząt lądowych, co zwiększa ich wydajność. Delfiny na wolności żyją w ciągłym ruchu a dziennie przepływają około 40 mil z szybkością 3-7 mil na godz. Ograniczona przestrzeń jest niezgodna z ich przystosowaniem do życia i stanowi poważne naruszenie dobrostanu.
Życie na pograniczu dwóch środowisk wymusiło odpowiednią budowę układu oddechowego, który zapewnia tez możliwość nurkowania na duże głębokości, nawet do 500m. Zasadniczy plan budowy jest podobny jak u innych ssaków z wyjątkiem kilku istotnych szczegółów. Nozdrza zakończone są pojedynczym otworem zamykanym zwieraczem i dodatkowo uszczelnione mięśniowym fałdem. W kanale nosowym prowadzącym do gardła położone są ujścia do worków powietrznych. Kanał nosowy kończy się również zwieraczem. Część chrząstek krtani tworzy rurkę wciskającą się do dolnych nozdrzy, co zapewnia całkowite oddzielenie dróg oddechowych od pokarmowych. Z krtani powietrze przechodzi do tchawicy a dalej coraz drobniejszych oskrzeli i oskrzelików. Wszystkie te kanały są usztywnione chrząstkowymi pierścieniami zaś w miejscach rozgałęzień znajdują się zwieracze. Każda część układu oddechowego może być zamykana. Liczba pęcherzyków płucnych jest u delfinów znacznie większa niż u drapieżnych ssaków lądowych tych samych rozmiarów tak, więc pojemność płuc jest duża. Ośrodek oddechowy w mózgu podczas pobytu zwierzęcia pod wodą nie może uruchomić narządów oddechowych.
 Układ krwionośny delfinów nie różni się specjalnie od układów występujących innych ssaków tylko serce jest stosunkowo nieduże. Jego prace ułatwia przystosowanie do gromadzenia tlenu we krwi i mioglobinie mięśni.
 Budowa żołądka delfina przypomina budowę żołądka ssaków przeżuwających. Delfin połyka swa zdobycz w całości a procesy trawienne przebiegają u niego bardzo szybko. W warunkach stworzonych przez człowieka odżywianie jest dużym problemem, Karmione sztucznie delfiny cierpią na niestrawność, owrzodzenia albo otyłość. W warunkach naturalnych bez przerwy penetrują ogromne obszary w poszukiwaniu pożywienia. Same mogą wybrać gatunek ryb, który im odpowiada a w niewoli skazane są przeważnie na pokarm mrożony.
Nerki to duże narządy złożone z mnóstwa drobnych części tworzących ścisłe grona. Każdy pojedynczy twór ma własny kanalik wyprowadzający a wszystkie z grona łączą się we wspólny moczowód uchodzący do pęcherza. Pęcherz moczowy jest stosunkowo mały. Delfiny wydalają mocz małymi porcjami, ale za to często. Czynność ta ma znaczenie dla utrzymania kontaktu miedzy osobnikami w stadzie. Za płynącym zwierzęciem tworzy się smuga smakowa. To sprawia również ze w zamkniętym akwenie woda szybciej ulega zanieczyszczeniu i skażeniu wydalanymi bakteriami. Delfiny są wyposażone w receptory smakowe na wargach przedniej części jamy gębowej i języku. Receptorów węchu nie wykryto, ale ich zmysł chemiczny jest bardzo czuły, co nastręcza dodatkowych trudności przy sztucznym karmieniu.
 Najważniejszym zmysłem dla tych zwierząt jest słuch. Delfiny nie mają małżowin usznych, drgania ośrodka przenoszone są wystarczająco dobrze przez kości głowy do błony bębenkowej. Szczególnie wielkie są ośrodki słuchowe w mózgu. Co umożliwia delfinom odbieranie fal głosowych do częstotliwości 200 000 drgań na sekundę (nietoperz odbiera tylko 95 000) W niewoli zmysł echolokacji nie jest użyteczny gdyż otaczające środowisko po pewnym czasie staje się znane, nie ma potrzeby używania go podczas polowania a odbite od ciasnych ścian basenu ultradźwięki są dla zwierząt nieprzyjemne. Chyba, że zostaną poddane odpowiedniej tresurze metodą warunkowania.
 Delfiny nie posiadają strun głosowych. Wydawane przez nie dźwięki powstają na skutek przechodzenia powietrza, w różnych częstotliwościach i o różnym ciśnieniu, przez zwieracze układu oddechowego.
 Delfiny żyjące na wolności tworzą stada, wśród których można wyodrębnić kilka grup spokrewnionych ze sobą zwierząt. Jedne to matki z małymi lub samice spodziewające się potomstwa – towarzyszą im zwykle bezdzietne samice. Inne składają się z młodzieży lub starszych samców. Zespoły te w różnych okresach życia i porach roku zmieniają się lub w razie potrzeby łącza w bardziej zwartą grupę. Zawsze jednak pozostają w kontakcie ze sobą, szczególnie czułe na sygnały alarmowe od współbraci. W stadzie obowiązuje hierarchia, podobnie jak u kur, zwana hierarchia dziobania. Przewodnik stada to przeważnie najstarszy samiec a pozostałe muszą mu bezwzględnie podlegać. Posłuszeństwo jest egzekwowane siłą. Osobnik zdominowany ma jednak możliwość oddalenia, co daje mu szansę na wyjście cało z opresji, a czego brakuje w warunkach niewoli. Organizacja hierarchiczna ma ogromne znaczenie u zwierząt stadnych, zapobiega bójkom miedzy członkami tej samej grupy, oszczędza siły i zdrowie, zapewnia bezpieczeństwo i ułatwia zbiorowe przedsięwzięcia grupowe.
 W niewoli delfiny nie mają możliwości nawiązywania prawidłowych relacji, co prowadzić może do poważnych zaburzeń psychosomatycznych.
 Rozmnażanie delfinów w niewoli jest rzeczą bardzo trudną, gdyż samice maja ruję co 4-5lat.Poza tym zapłodnieniu towarzyszy bogaty rytuał godowy, który jest nie do odtworzenia w warunkach hodowlanych. Dlatego wciąż kwitnie nielegalny proceder handlem delfinami przez rybaków. Co roku odławianych jest około 17 000 tys delfinów. Większość z przeznaczeniem na mięso, ale żywe sztuki przynoszą ogromny dochód.
 W niektórych ośrodkach praktykuje się pomoc okaleczonym przez rybaków zwierzętom. A do terapii wykorzystuje się sztuki, które nie zaadoptowały się ponownie do warunków naturalnych.
 Delfiny są zwierzętami o bardzo złożonej i delikatnej psychice. Źle znoszą sytuacje przymusu, dlatego ich przygotowanie do zajęć za pomocą tresury metodą warunkowania wiąże się dla nich z ogromnym stresem. Zdarza się głodzenie delfinów za niewykonanie polecenia lub ich izolacja od współtowarzyszy.
 Obecność człowieka, osobnika obcego gatunku jest sama w sobie czynnikiem stresującym dla delfina. Niemożność uniknięcia tego kontaktu i odpłynięcia w wybrane przez siebie miejsce to dodatkowy minus. Wykonywanie po wiele razy tych samych czynności może się okazać dla zwierzęcia nudne i nieatrakcyjne. Dodatkowym zagrożeniem są infekcje a także chlor w wodzie, który ma im zapobiegać oraz kosmetyki pacjentów.
 Przykładem delfinoterapii w naturalnych warunkach jest ośrodek „Dolfhin Rafe”  w Izraelu. Zajęcia odbywają się w zatoce, gdzie jest wystarczająco dużo miejsca, aby delfiny mogły w miarę potrzeby odpłynąć. Same decydują o kontakcie z pacjentem. Żyją w naturalnym stadzie w oparciu o więzi rodzicielskie i partnerskie. Nie są nagradzane pokarmem. Polują i maja możliwość spędzania czasu na naturalnej dla siebie aktywności.
 Skuteczność delfinoterapii nie została udowodniona z naukowego punktu widzenia. Wiele dzieci cierpiących na autyzm boi się wody albo zwierząt i nie została wzięta pod uwagę przy sporządzaniu statystycznych. Ogłosiło to publicznie w 2006 roku niemiecki stowarzyszenie rodziców dzieci chorych na autyzm.
 Terapia z wykorzystaniem zwierząt lądowych a udomowionych tysiące lat temu i ukształtowanych przez człowieka, przynosi porównywalne rezultaty.
 Poprawa zdrowia pacjenta ma też pewien związek z atmosferą mobilizacji w rodzinie, gdyż decyzja o podjęciu tak kosztownej terapii to duże przedsięwzięcie dla osób żyjących na co dzień w patologicznych relacjach.
 Ultradźwięki o pożądanej częstotliwości można dziś wytwarzać w gabinetach lekarskich a nawet kosmetycznych. A dla wielbicieli egzotyki polecić można masaże misami tybetańskimi.
 Pomimo wszystkich zalet delfinoterapii i szczytnych celów przyświecających jej propagatorom uważam, że zwierze tak wspaniale przystosowane do odmiennego niż nasze środowiska nie powinno być wykorzystywane przez człowieka. Jeżeli już to w warunkach dla niego naturalnych z możliwością dokonania przez nie wyboru.
 Wiele gatunków zostało udomowionych i nie występuje już w naturalnym środowisku, ale delfin nie jest gatunkiem zagrożonym i wykazuje tyle naturalnej inicjatywy, że można się z nim kontaktować w jego naturalnym środowisku. Co jednak nie jest tak zyskowne jak jego hodowla na potrzeby terapii. Przy dzisiejszym rozwoju techniki zapomniany został rozwój samoświadomości a to ona jest odpowiedzialna za pełnie zdrowia. Myślę, że kontakt z naturą nie polega na ściganiu i podpatrywaniu dzikich zwierząt tylko odkrywaniu tego, co sami zatraciliśmy przez wieki ewolucji a przede wszystkim cywilizacji. I nie oznacza to powrotu na drzewo tylko dotarcie do pełni człowieczeństwa.
 
BIBLIOGRAFIA
* Banasiak Jakub „Problematyka dobrostanu delfinów butlonosych przetrzymywanych w niewoli”, SWPS, Warszawa 2007
* Brengsing Karsten, Linke Katrin, Todt Dietmar “ Can Dolphins heal by ultrasound?” Journal of Theoretical Biology 225, 99 – 105, 2003
* Connor Richard C., Mann Janet, Tyack Peter L., Whitehead Hal “Social Evolution in toothed whales”, Tree, Vol. 13, No. 6, 1998
* Fundacja Dogtor „Dogoterapia – mam psa chcę pomagać”, materiały szkoleniowe, Poznań 2007
* Hart Daniel,Withlow J. W. Jr. “The Experience of Self in the Bottlenose Daophin”, Consciousness and cognition 4, 244 – 247,1995
* Kulik Ryszard „Odkrywanie Natury”, Stowarzyszenie Pracownia Na Rzecz Wszystkich Istot, Bystra 2007
* Loveland Katherin A. „Self – Recognition in the Bottlenose Dolphin: Ecological Considerations”,  Consciousness and cognition 4, 254 – 257, 1995
* Program delfinoterapi Miedzynarodowego Instytutu Delfinoterapi – 2003
* Mitchell Robert W. „Evidens of Dolphins Self – Recognition and the Difficulties of Interpretation”, Consciousness and cognition 4, 229 – 234, 1995
* Orams Mark „Historical accounts of human – dolphin interaction and recent developments in wild dolphins based tourism in Australasia”, Tourism Management, Vol. 18, No. 5, pp 317 – 326, 1997
* Pawlik – Popielarska Beata „Terapia z udziałem psa” Via Media, Gdańsk 2005
* Prieur Jean „Dusza Zwierząt”, Czakra, Warszawa 1992
* Reis, McCowan, Marino „Communicative and other cognitive characteristics of bottlenose dolphins”, Trends and Cognitive Science – Vol. 1, No. 4, July 1997
* Werner Jadwiga „Sekrety Delfinów”, Nasza Księgarnia, Warszawa 1972

Danusia Grabczan


 

 

 


Działania w OKO

♦ Warsztaty gitarowe
♦ Forum filmowe
Teatr tekstu


FORUM DYSKUSYJNE


WSZYSTKIE DZIAŁANIA
OKO SĄ BEZPŁATNE

Od 1 sierpnia 2008
Stowarzyszenie Akademia Wspierania
Rozwoju Człowieka 
zaangażowało się
w partnerskie  prowadzenie
Ośrodka Kreatywności Obywatelskiej
więcej

Kontakt

█ Siedziba główna
ul. Komorowicka 15
43-300 Bielsko-Biała

033 810 39 40
0 519 665 967

pn. – pt.  godz. 10.00–18.00

Dział obywatelski    Dział kultury
Dział edukacji     Dział informacji


█ Reintegracja osób starszych

ul. Kosynierów 22
43-300 Bielsko-Biała

 033 822 07 91
0 501 561 370

 

pn. – pt.  godz. 7.00–11.00

więcej informacji 

█ Koordynator projektu

Ośrodek jest przystosowany
dla osób niepełnosprawnych

 
WOLONTARIAT
Dysponujesz wolnym czasem?
Chcesz zrobić coś dla innych?
Zapraszamy do współpracy.

Projekt nr 10277/FOP07/2/MA/1375 – Ośrodek Kreatywności Obywatelskiej (OKO) – został zrealizowany przy wsparciu udzielonym przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Norweskiego Mechanizmu Finansowego oraz budżetu Rzeczypospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych
Operator – Fundacja Fundusz Współpracy, ul. Górnośląska 4a, 00-444 Warszawa tel.+48 22 45 09 868, fax+48 22 45 09 803,
 www.funduszngo.pl, fop@cofund.org.pl.
Projekt realizowany przez Stowarzyszenie Mieszkańców Osiedla im. Wojewody Grażyńskiego SMOG
w partnerstwie ze Stowarzyszeniem Wspierania Działań Kulturotwórczych
Uwaga Kultura
Strona kojarzona ze słowami kluczowymi: oko bielsko, oko, rada osiedla, wolontariat